20 Maja, Niedziela, Aleksander, Bernardyn, Bazyli

Menu główne

Baza firm Baza firm
Sony Centre
zulawy.com » artykuły » artykuł z kategorii AKTUALNOŚCI

Fałszerstwa nie było. Biegli w sprawie Krzysztofa Olewnika uniewinnieni

24.02.2018, 07:40:00 Rozmiar tekstu: A A A
Fałszerstwa nie było. Biegli w sprawie Krzysztofa Olewnika uniewinnieni
Fot. Ryszard Biel

Elbląski sąd oczyścił byłą szefową i pracownika olsztyńskiego laboratorium kryminalistycznego od zarzutu sfałszowania wyników badań DNA zwłok Krzysztofa Olewnika. Ich proces toczył się od ponad czterech lat. W piątek, 23 lutego, zapadł wyrok w tej sprawie. Nie jest on prawomocny.

W 2006 roku w lesie koło Różan pod Ostrołęką odnaleziono zwłoki Krzysztofa Olewnika. Wykonanie ekspertyzy genetycznej, która potwierdziłaby, czy to rzeczywiście ciało porwanego kilka lat wcześniej młodego biznesmena, syna płockiego przedsiębiorcy, zlecono laboratorium w Olsztynie, którego szefową była wtedy Jolanta D. Trzy próbki, pobrane z kości ramiennej, udowej i talerza biodrowego trafiły do pracującego tam Bogdana Z., który miał porównać, wyizolowane z nich DNA, z materiałem genetycznym rodziny zmarłego. Jedna z próbek okazała się zanieczyszczona, ale pozostałe dwie wykazały stuprocentową zgodność. To na ich podstawie biegły sporządził opinię i stwierdził, że znalezione zwłoki należą do Krzysztofa Olewnika.

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku w tym działaniu dopatrzyła się nieprawidłowości, stwierdzając, iż zatajony fakt, iż jedna z próbek była zanieczyszczona to próba fałszerstwa badań. Co więcej, w trakcie śledztwa okazało się, że z olsztyńskiego laboratorium zniknęły też dowody - trzy fragmenty kości - przez co w 2010 roku należało wykonać ponowną ekshumację zwłok Krzysztofa Olewnika.

Naczelniczka laboratorium i biegły, który badania wykonywał, zostali oskarżeni o niedopełnienie obowiązków i sfałszowanie wyników badań DNA. Ich proces przed elbląskim sądem rozpoczął się we wrześniu 2013 roku.

Dzisiaj zapadł wyrok w tej sprawie. Sędzia Magdalena Modrzyńska uniewinniła oboje oskarżonych od wszystkich zarzucanych im czynów.

Zarzucono biegłemu, że napisał fałszywą opinię. W ocenie sądu opinia jest prawdziwa, nie zawiera treści niezgodnych z prawdą. Prawdą jest natomiast, że nie opisano w niej informacji dotyczącej wyniku badań zanieczyszczonej próbki. W tym zakresie nie było jednak żadnych przepisów prawa, które stanowiłyby, że należy ją raportować. Tak naprawdę zależało to od tego, czy danych biegły chciała zaraportować tę opinię, czy nie. Biegły swoje wnioski sformułował na podstawie pozostałych dwóch próbek. Odrzucił skontaminowane próbki jako nieprzydatne do badań. W ocenie sądu miał pełne prawo tak zrobić.  Zauważyć należy, że opinia jest jednym z dokumentów. W tym wypadku kompletna dokumentacja, dotycząca wszystkich wyników badań, znajduje się w laboratorium kryminalistycznym i logiczne jest, że jeśli biegły chciałby sporządzić fałszywą opinię, to ukryłby wyniki badań, które dotyczyły zanieczyszczonej próbki. Drugi zarzutem było niedopełnienie obowiązku polegające na zgubieniu pobranych do badań fragmentów kostnych. Biegły jest odpowiedzialny za powierzony mu materiał do badań, od momentu, kiedy ten materiał otrzyma do momentu, kiedy skończy badania i ten materiał odda. Ustalono, że w tym wypadku tak się stało. Trudno wymagać od biegłego, aby zajmował się pilnowaniem tego, co dzieje się z materiałem po zakończeniu badań

- krótko uzasadniła wyrok Magdalena Modrzyńska, Sędzia Sądu Rejonowego w Elblągu orzekająca w tej sprawie.

Również w przypadku Jolanty D. sędzia nie miała wątpliwości, że była szefowa olsztyńskiego laboratorium nie dopuściła się przestępstwa. Zarówno tego dotyczącego pomocy w sporządzeniu sfałszowanej opinii, jak i zaniedbania odnośnie do nieuzupełnienia wpisów w księdze rejestrów materiałów, które trafiały do laboratorium.

Aby przypisać komuś odpowiedzialność za przestępstwo, należy wykazać, że pomiędzy zachowaniem tej osoby a skutkiem przestępstwa istnieje związek przyczynowo-skutkowy. W tym przypadku trudno stwierdzić, że osoba, która nadzoruje wpisy w księdze rejestrów, przyczyniła się do utraty kości, do tego przyczyniła się osoba, która je spowodowała zniknięcie tych kości z laboratorium. Z pewnością nie była to oskarżona. Brak wpisów w dokumentacji mógł ewentualnie skutkować odpowiedzialności służbową, ale na pewno nie jest to przestępstwo

- dodała sędzia Modrzyńska.

Wyrok nie jest prawomocny. Strony mogą się od niego odwołać.
 

Natasza Jatczyńska

Oceń tekst:

Ocen: 0

%0 %0


Komentarze do artykułu (0)

Dodaj nowy komentarz

Adres e-mail (nie będzie pokazywany), podpis

Redakcja serwisu zulawy.com nie odpowiada za treść komentarzy i treści dostarczone przez firmy i osoby trzecie.
Jeśli chcesz z nami tworzyć serwis napisz do nas e-mail.


Regulamin komentowania artykułów w serwisie zulawy.com

W trosce o kulturę i wysoki poziom debaty w serwisie zulawy.com wprowadza się niniejszy Regulamin.

  1. Komentujący umieszczając treści sprzeczne z prawem musi liczyć się, że może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.
  2. Komentarze dodawane przez czytelników służą prowadzeniu poważnej i merytorycznej dyskusji na temat zamieszczonych wiadomości oraz problemów z nimi związanych.
  3. Czytelnicy mogą umieszczać informacje i opinie niezwiązane z treścią artykułów dla istotnych powodów (np. poinformowanie innych czytelników o wydarzeniach).
  4. Zabrania się dodawania komentarzy: wulgarnych, obraźliwych, naruszających dobra osobiste osób trzecich lub zawierających treści zabronione przez prawo.
  5. Celem komentarzy nie jest prowadzenie jałowych sporów osobistych między czytelnikami.
  6. Wszystkie wpisy stojące w sprzeczności z powyższymi warunkami będą niezwłocznie kasowane w całości bądź w części.
  7. Redakcja interpretuje Regulamin i decyduje, które wpisy, komentarze (lub ich części) należy usunąć i dokona tego w możliwie jak najszybszym czasie.


redakcja@zulawy.com                        Właścicielem serwisu zulawy.com jest Agencja Reklamowa GABO

Copyright © 2014-2018 zulawy.com. Wszystkie prawa zastrzeżone.